poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Jak już pewnie większość z Was wie- jestem sierotą. Jestem sierotą i do tego spadłam wczoraj ze schodów. Kostka mi napuchła, siedziałam cały wieczór z lodem, ofiarnie przygotowanym przez Olę, a dzisiaj rano poszłam do akademikowego lekarza. Okazało się, że pani przyjmuje dopiero od 13. Poszłam, powiedziała mi, że muszę się przejść zrobić zdjęcie rentgenowskie do tutejszej urazówki.
I się zaczęło. Weszłyśmy z Olą do szpitala- zarejestrowałam się (pani nie bardzo mogła zrozumieć czego tu szukam skoro nie jestem Chorwatką)i usiadłam. Czekanie, czekanie, czekanie... prawie jak na polskiej izbie, a wokół różne inne sieroty podobne mi.
Pan pielęgniarz bardzo się męczył żeby przeczytać moje nazwisko, ale dało radę. Potem oczywiście rentgen- pan tutaj wybronił się i przeczytał moje oba imiona czym szalenie rozbawił Olę. Potem pogadanka skąd jestem, co tu robię, czy jestem w ciąży i takie tam standardy (oczywiście musiał wspomnieć o mistrzostwach w piłce nożnej).
Okazało się, że na szczęście nic mi nie jest, mam się oszczędzać i nie nadwyrężać nogi co w praktyce oznacza wyprawy na wydział tramwajem ;)
Dla ciekawskich wypis z chorwackiej izby przyjęć (przepraszam za jakość zdjęcia, ale ciemno jakoś mamy w pokoju z powodu okien wychodzących na wschód).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz