niedziela, 1 lipca 2012

no i proszę państwa mam internet!
i niestety nie mam jeszcze zdjęć(choinka wie czemu), ale za to widoki cuuuudne. chwilowo mieszkamy w takim śmiesznym domku minutę od morza, ale za tydzień przenosimy się do normalnego pokoju- dwie minuty od morza.
dojechanie do Splitu nie było specjalnie stresujące, poza tym, że miałam okazję poznać kolejne dziwne zwyczaje Anglików- tym razem Angielek, które w połowie drogi wyciągnęły bułki, chipsy, złożyły to wszystko w całość i zaczęły jeść! fuj!
poza tym wracam do korzeni- dwa lata temu zakochałam się w Trogirze i teraz znów tu wróciłam mieszkać- pięknie, cudnie i uroczo
Zagrzeb pachniał kwitnącymi lipami- Trogir pachnie rozgrzaną pinią ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz