ta część bloga powinna się nazywać: czekoladowej pamiętniki z wakacji
od wczoraj jestem w Zagrzebiu, a jutro przemieszczam się w stronę Splitu, żeby w ostateczności wylądować gdzieś w Kašteli, użerając sie z polskimi turystami
tym razem jechałam polskimbusem do Wiednia, a tam przesiadałam się na busa do Zagrzebia. Okazało się, że to całkiem wygodna i niedroga opcja. Polskibus rządzi i miażdży, a w tym drugim poznałam dziewczynę z Chile- studiującą w Holandii i stado młodych, głupawych angoli (ja naprawdę nie mam jakiś uprzedzeń do brytyjczyków, ale poza akcentem nie znalazłam jeszcze w nich nic dobrego)
przez tych angoli staliśmy godzinę na granicy, bo nie wiedzieli jak się mają zachować i strażnicy dali im lekcję pokory, przetrzepując ich bagaże
a poza tym- ciepło, ciepło, gorąco
widziałam się z częścią tej ekipy, która tutaj jeszcze została
ciągle kocham Zagrzeb :)
od wczoraj jestem w Zagrzebiu, a jutro przemieszczam się w stronę Splitu, żeby w ostateczności wylądować gdzieś w Kašteli, użerając sie z polskimi turystami
tym razem jechałam polskimbusem do Wiednia, a tam przesiadałam się na busa do Zagrzebia. Okazało się, że to całkiem wygodna i niedroga opcja. Polskibus rządzi i miażdży, a w tym drugim poznałam dziewczynę z Chile- studiującą w Holandii i stado młodych, głupawych angoli (ja naprawdę nie mam jakiś uprzedzeń do brytyjczyków, ale poza akcentem nie znalazłam jeszcze w nich nic dobrego)
przez tych angoli staliśmy godzinę na granicy, bo nie wiedzieli jak się mają zachować i strażnicy dali im lekcję pokory, przetrzepując ich bagaże
a poza tym- ciepło, ciepło, gorąco
widziałam się z częścią tej ekipy, która tutaj jeszcze została
ciągle kocham Zagrzeb :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz