ekipa pojechała, więc ja mogę zabrać się do opisywania naszych kilku ostatnich dni. Jak już pewnie wiecie- nasz uniwerek organizował wycieczkę do Chorwacji (właściwie to głównie organizował ją Tomasz). Nasz w niej udział miał być połowiczny. Chciałyśmy się z nimi przejechać do Rijeki i potem wrócić do Zagrzebia.
Umówiliśmy się, że w poniedziałek rano zgarnie nas Nikola (chłopak pani doktor) sprzed jednego centrum handlowego i podrzuci tam, gdzie będzie miał bus postój. Umówiłyśmy się z nim na 0630, bo planowo oni mieli być w Chorwacji koło 0700. Koło tej 0630 dostałyśmy od niego wiadomość, że ekipa jest jeszcze na Węgrzech. Miałyśmy nadzieję, że są gdzieś na granicy, ale nie, robili sobie jakąś turę po tym przeładnym kraju, bo kierowcy się zgubili. Czekałyśmy na nich ok 4 godziny i wyglądałyśmy tak.
Przyjechali, załadowałyśmy się do busa i pojechaliśmy do Rijeki. Teraz mogę się przyznać tym, którzy nie wiedzieli, że właściwie to ostatniego momentu nie wiedziałyśmy, gdzie będziemy spały. Takie historie jednak najlepiej rozwiązują się same. Okazało się, że w ich hostelu było również miejsce dla nas. Szybkie rzucenie rzeczy i wyjście na obchód Riejki i Trsatu (sanktuarium). Było bardzo ładnie, ciekawie, tylko że odrobinę męcząco.
Potem wdrapanie się na twierdzę i piękny widok na to dziwne miasto. Trochę jest zabytkowe, trochę brzydko socjalistyczne. Dziwna mieszanka, ale czułam się tam naprawdę nieźle.
A wieczorem ploty, piwo i to, co tygryski lubią najbardziej.
Następnego dnia wstaliśmy skoro świt, żeby udać się w dalszą część naszego zwiedzania. Pierwszym na liście był Kastav- urocze miasteczko z jeszcze bardziej uroczym usytuowaniem- góra góra góra :D
Potem Baška i baščanska ploča, czyli najważniejszy zabytek języka chorwackiego znajdujący się w malutkim miasteczku na wyspie Krk.
Jak już byliśmy na Krku to przenieśliśmy się do samego miasta Krk, gdzie po raz pierwszy tego roku moczyłyśmy nogi w morzu ;)
Ostatnim z naszych przystanków był Senj- miasto znane głównie z tego, że wieje tam szalenie silna bura. Podobno zdarzają się podmuchy do 300 km/h.
No i na koniec dojechaliśmy do Zagrzebia:D nie ma to jak dom :p
dziękuję mamo za cały kufer różności! :D
Umówiliśmy się, że w poniedziałek rano zgarnie nas Nikola (chłopak pani doktor) sprzed jednego centrum handlowego i podrzuci tam, gdzie będzie miał bus postój. Umówiłyśmy się z nim na 0630, bo planowo oni mieli być w Chorwacji koło 0700. Koło tej 0630 dostałyśmy od niego wiadomość, że ekipa jest jeszcze na Węgrzech. Miałyśmy nadzieję, że są gdzieś na granicy, ale nie, robili sobie jakąś turę po tym przeładnym kraju, bo kierowcy się zgubili. Czekałyśmy na nich ok 4 godziny i wyglądałyśmy tak.
Przyjechali, załadowałyśmy się do busa i pojechaliśmy do Rijeki. Teraz mogę się przyznać tym, którzy nie wiedzieli, że właściwie to ostatniego momentu nie wiedziałyśmy, gdzie będziemy spały. Takie historie jednak najlepiej rozwiązują się same. Okazało się, że w ich hostelu było również miejsce dla nas. Szybkie rzucenie rzeczy i wyjście na obchód Riejki i Trsatu (sanktuarium). Było bardzo ładnie, ciekawie, tylko że odrobinę męcząco.
Potem wdrapanie się na twierdzę i piękny widok na to dziwne miasto. Trochę jest zabytkowe, trochę brzydko socjalistyczne. Dziwna mieszanka, ale czułam się tam naprawdę nieźle.
A wieczorem ploty, piwo i to, co tygryski lubią najbardziej.
Następnego dnia wstaliśmy skoro świt, żeby udać się w dalszą część naszego zwiedzania. Pierwszym na liście był Kastav- urocze miasteczko z jeszcze bardziej uroczym usytuowaniem- góra góra góra :D
Potem Baška i baščanska ploča, czyli najważniejszy zabytek języka chorwackiego znajdujący się w malutkim miasteczku na wyspie Krk.
Jak już byliśmy na Krku to przenieśliśmy się do samego miasta Krk, gdzie po raz pierwszy tego roku moczyłyśmy nogi w morzu ;)
Ostatnim z naszych przystanków był Senj- miasto znane głównie z tego, że wieje tam szalenie silna bura. Podobno zdarzają się podmuchy do 300 km/h.
No i na koniec dojechaliśmy do Zagrzebia:D nie ma to jak dom :p
dziękuję mamo za cały kufer różności! :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz