niedziela, 20 maja 2012

i pojechały łosie
po tych kilku dniach totalnego rozleniwienia i przełączenia się na tryb wakacyjny będzie trzeba wrócić do zagrzebskiej rzeczywistości. ucieszyli mnie strasznie, wnieśli jeszcze więcej radości (tak, da się;) ).
niestety Zagrzeb nie przywitał ich piękną pogodą- przyjechali w środę wieczorem a tu ulewa. na całe szczęście w czwartek się rozpogodziło i mogliśmy spokojnie zwiedzać centrum Zagrzebia, a popołudniu wybrać się na Jarun.
Piątek był dniem na morze. Pojechaliśmy na Krk, zabierając ze sobą Dominikę i bańki.


Na początku wybraliśmy się na głębokie południe wyspy- do Baški, gdzie moczyliśmy nogi i jedliśmy obiad. Po drodze co rusz trafialiśmy na poszczególne literki z głagolickiego alfabetu, które są porozstawiane po całej okolicy. Oto A- widelec :D



No i morzeeee :D


Baška szczyci się jedną z nielicznych piaszczystych plaży w Chorwacji. Sami sprawdźcie, czy tak wygląda piasek? :D


Już jak wjeżdżaliśmy do miasteczka, zauważyliśmy, że na pagórku nad nim jest kościółek. W związku z buntem na pokładzie wjechaliśmy na niego, a nie weszliśmy. Widok był niesamowity, a i deptak do księżyca i z powrotem był ciekawym pomysłem ;)



A potem przenieśliśmy się do miasta Krk. Co zabawne, na drodze spotkaliśmy Serainę z mamą, ale tylko wymieniliśmy się radosnymi trąbnięciami klaksona. Bardziej nam się oczywiście podobała Baška, ale Krk ma również sporą dozę uroku.




A w drodze powrotnej musieliśmy zahaczyć o lotnisko. W ramach ciekawostek powiem, że jak chcecie lecieć do Rijeki to faktycznie lądujecie na Krku.


Potem jeszcze kilka słodkich fotek w zachodzącym słońcu i do Zagrzebia.



Wczoraj za to zrobiliśmy sobie mniejszą wycieczkę. Tym razem do Samoboru. Tak, ja już tam byłam, ale podobało mi się tak bardzo, że postanowiłam ich też tam zabrać ;) Przeszliśmy się tą samą trasą, którą my szłyśmy wcześniej, była również podobna pogoda, więc nie było sensu robić znów tych samych fotek. Ta jednak, jest moją ulubioną. Pokazuje jakie nastawienie miał każdy z uczestników do wchodzenia pod górkę.


Łobuzy pojechały dzisiaj. Szalenie im dziękuję, że zdecydowali się na taką wyprawę. Mam nadzieję, że im się podobało i że zachwycili się również tym moim małym kawałkiem Chorwacji ;) widzimy się szybko!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz