przez to, że w Bośni żywiłyśmy się "na mieście" mogę wam, niezorientowanym pokazać trochę bałkańskich fast foodów ;)(tak, tak to post specjalnie dla Mamy Szczotki, która mnie męczy pytaniami co tu się je ;p)
1. Ćevapi- znane są właściwie na całym bałkańskim obszarze, ale ich receptura, smak i sposób podania różnią się w różnych regionach. Nam było dane skosztować mostarskie ćevapi. Generalnie są to grillowane mięsne paluszki podawane w pewnej wersji pieczywa, które nazywa się lepinja. Do tego najlepiej smakuje jogurt ;)
2. Pljeskavica- generalnie od ćevapi różni się tylko kształtem mięsa. Tym razem wygląda ono jak kotlet, tyle, że receptura jest ciągle ściśle strzeżona i niepowtarzalna. Tym razem polecamy pljeskavice z Peticy w Sarajewie ;)
3. Pita, albo burek- tego to wszędzie jest od groma. Generalnie to coś w deseń ciasta francuskiego z różnymi dodatkami. To, które myśmy jadły w Bośni było pieczone w ciekawy sposób. Pita była w formie, którą się przykrywało "pokrywką" na której był żar. Nie mogłyśmy się zdecydować która weźmie co, więc każda miała co innego: szpinak, ziemniaki i mięso. Pyszka :D
4. Bośniackie śniadanie- już wspominałam o kajmaku i różnicy w pojmowaniu czym jest ta cudna rzecz. Nie mogło się oczywiście obyć bez kawy :D
5. Begova čorba- niestety nie mamy zdjeć. Zupa przypominała miks drobiowego krupniku i rosołu. Pływały w niej warzywa, kawałki kurczaka i bliżej niezidentyfikowane kluseczki :D dobra
Poza tym, sprawdźcie czym ja się żywiłam
i
taaaaak :D
1. Ćevapi- znane są właściwie na całym bałkańskim obszarze, ale ich receptura, smak i sposób podania różnią się w różnych regionach. Nam było dane skosztować mostarskie ćevapi. Generalnie są to grillowane mięsne paluszki podawane w pewnej wersji pieczywa, które nazywa się lepinja. Do tego najlepiej smakuje jogurt ;)
2. Pljeskavica- generalnie od ćevapi różni się tylko kształtem mięsa. Tym razem wygląda ono jak kotlet, tyle, że receptura jest ciągle ściśle strzeżona i niepowtarzalna. Tym razem polecamy pljeskavice z Peticy w Sarajewie ;)
3. Pita, albo burek- tego to wszędzie jest od groma. Generalnie to coś w deseń ciasta francuskiego z różnymi dodatkami. To, które myśmy jadły w Bośni było pieczone w ciekawy sposób. Pita była w formie, którą się przykrywało "pokrywką" na której był żar. Nie mogłyśmy się zdecydować która weźmie co, więc każda miała co innego: szpinak, ziemniaki i mięso. Pyszka :D
4. Bośniackie śniadanie- już wspominałam o kajmaku i różnicy w pojmowaniu czym jest ta cudna rzecz. Nie mogło się oczywiście obyć bez kawy :D
5. Begova čorba- niestety nie mamy zdjeć. Zupa przypominała miks drobiowego krupniku i rosołu. Pływały w niej warzywa, kawałki kurczaka i bliżej niezidentyfikowane kluseczki :D dobra
Poza tym, sprawdźcie czym ja się żywiłam
i
taaaaak :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz